menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 4937 osóbPowered by blog 4u |
AkatsukiRozdział II Czy Zetsu, to Zeus król kanibali?Zajęcia zakończyła przed siedemnastą. Zważając na zimną porę roku, na dworze nastała szaruga, a z nieba zaczął padać deszcz. Naciągnęła na głowę kaptur czarnej kurtki i przebiegając przez wybrukowane ulice dostrzegła, że jedna z opuszczonych kamienic zaczęła... tętnić życiem. Zaintrygowało ją to, lecz nie miała zamiaru wchodzić tam nie mając pojęcia co kryją te opuszczone ściany. Z informacji jakie zgromadziła wynikało, że z dwa lat temu ewakuowano z tej kamienicy połowę mieszkańców. Drugiej połowy niestety nie dano rady uratować, gdyż ogień był zbyt duży, a dostał się do środka poprzez szyldy wentylacyjne. Najpierw duszący dym, a następnie ogień. I znowu ujrzała oczami wyobraźni fanatyka wybuchów. Potrząsnęła gwałtownie głową, "to niemożliwe aby ten młodzieniaszek miał z tym cokolwiek wspólnego" pomyślała rozpaczliwie.- Głupia jesteś. - szepnęła sama do siebie i nie zatrzymując się dłużej przy kamienicy pobiegła zamiast do domu, jak chciał rozum, to instynktownie skręciła w lewo i dotarła do największej biblioteki w Genezji. Weszła cała przemoczona do środka i gdy tylko ujrzała starszego pana za ladą na której były karty użytkowników uśmiechnęła się do niego. - Dobry wieczór panie Jerominie. - Jerom, odkąd sięgała pamięcią pracował w tej bibliotece, a dzięki temu, że polubił Matsuo miała dostęp do ksiąg zakazanych, o których zwykli szaracy nie mieli pojęcia. Jerom, to starszy pan z kępką włosów na głowie, które zdawały się być przykryte srebrnym kurzem lat minionych. Jego ciepły uśmiech, który nigdy z promiennej buzi bibliotekarza nie znikał sprawiał, że człowiekowi lżej robiło się na sercu. - Dobry wieczór. - założył na nos okulary, które przed chwilą czyścił białą, krystalicznie czystą chusteczką i aż krzyknął z radości na widok swej ulubienicy - Matsuo! - chwycił drewnianą laskę, która była oparta o blat lady i podszedł do dziewczyny, uścisnął Matsuo przyjaźnie i przyłożywszy palec do ust, zamknął bibliotekę, złapał swą towarzyszkę za rękę i zaprowadził w najbardziej tajemnicze miejsce w tym mieście. Przechodzili między regałami książek, aż dotarli do ostatniej półki, małej, ledwo zauważalnej z lekturami dla klas ponad gimnazjalnych. - Pamiętasz szyfr? - zapytał, a kobieta przytaknęła kiwając głową. Najpierw chwyciłam za okładkę ,,Króla Edypa" następnie ,,Quo Vadis" ,,Starego człowieka i morze" ,,Robinsona Crusoe" aż w końcu wyciągnęłam z półki książkę ze zbiorem legend i mitów. Oparła się plecami o biblioteczkę, a półka obróciła się w drugą stronę. Matsuo otworzyła oczy i ujrzała schody wiodące na dół. Zaraz za kobietą pojawił się pan Jerymy, który zapalił lampę naftową. Matsuo objęła go delikatnie i pomogła zejść na dół po wąskich, stromych schodach. Gdy dotarli do piwniczki, chwyciła za medalion jaki miała na szyi i przyłożyła do wygrawerowanego na ścianie wizerunku przedstawiającego księżyc z którego opadały na ziemię krwawe łzy. Pchnąwszy delikatnie ścianę otworzyła tajemne przejście. Niesamowite były możliwości tego pomieszczenia. Gdy tylko wchodziła do środka w piwniczce samoistnie zapalały się świece w kinkietach, które były przymocowane do ścian. - Coś się stało? - zapytała patrząc jak starszy pan żwawym krokiem (pomimo reumatyzmu) podchodzi do jednej z gablot i wyciąga z niej zapieczętowany zwój oraz księgę obszytą bawolą skórą. Pośrodku piwniczki stał duży stół z paroma krzesłami przystawionymi doń. Bibliotekarz rozwinął na blacie stołu zwój ze szkicem ,,opuszczonej kamienicy". - Spójrz na te dłonie w oknach. - Matsuo pochyliła się nad ryciną i ujrzała ręce ludzi, które wyglądały jakby chciały uwolnić się z tego miejsca. Zacisnęła powieki, staruszek zapalił kadzidło aromatyczne, i wdychając opary kadzidła zaczęła skupiać się tylko i wyłącznie na kamienicy. Trochę trwało nim wróciła z powrotem z tej niezwykłej ,,wyprawy" lecz jedyne co Matsuo udało się zauważyć, to krew, a odczucia, najgorsze jakie istnieją: złość, żal, strach, nienawiści, ból, cierpienie. Jednym słowem katusze. Zdała relacje panu Jerominowi, a ten jedynie pokiwał głową z uznaniem. - Naprawdę twa wiedza i otwarty umysł potrafią zaskoczyć nie jednego filozofa! - Co ma pan na myśli? - zapytała marszcząc brwi. - Matsuo... ta kamieńca jest jedną z najstarszych jakie istnieją na świecie. W czasach z których pochodzi ten zwój, ten budynek był przeznaczony na rzeź. Było miejscem kanibali, których z czasem udało się wytępić. Niestety setki, a może nawet tysiące istnień ludzkich straciło tam swój żywot. Kanibalowie najpierw spuszczali z człowieka krew, a gdy był niemalże w objęciach śmierci rozrywali człowieka na strzępy. Wyrywali mu dłonie, nogi, rozpruwali brzuch. Następnie jedli popijając poprzednio spuszczoną krwią, do... kryształowych kielichów. To wskazuje na ich szlacheckie pochodzenie. Ciekawostką jest fakt, że... mam pytanie. - Tak? - Gdybyś miała do wyboru mięso ze starego barana, albo młodego jagnięcia co byś wybrała? - Mięso z jagnięcia. - Tak samo oni... wybierali i mordowali najczęściej dzieci do siódmego roku życia. Najlepsze, najdelikatniejsze i najbardziej słodkie mięso. - To obłęd! - krzyknęła nie mogąc w to uwierzyć. Jak widać nawet Matsuo umysł nie każdą informację był gotów pochłonąć i przyswoić dla własnych celów. - Dzisiaj widziałam w tej kamienicy zapalone światło. Dlaczego? - O tym właśnie chcę z tobą porozmawiać. Wiesz, że nie jesteś zwykłą dziewczyną. - Taa, ponoć jestem medium. - Jesteś kimś o wiele ważniejszym. Twe ciało i umysł, są otwarte nie tylko na to co przyziemne. Dlatego też dla niektórych możesz stanowić śmiertelne zagrożenie. Twe waleczne serce i zdrowy umysł oraz umiejętność odbierania bodźców spoza bariery ludzkiej wyobraźni sprawiają, że jesteś niezwykłym człowiekiem. Czymś w rodzaju pogranicza między światem ludzi, a światem zmarłych. - Co masz na myśli? Kim jestem? - zapytała zaciekawiona. Nigdy nie miała przyjemności poznać swych krewniaków, a wychowała się u obcej kobiety w dodatku blondynki, która stroiła Matsuo w różowe ciuszki do których ma wstręt do tej pory. Dlatego z przekroczeniem wieku pełnoletności opuściła blondyny dom i zmieniła tryb życia. Z koloru różowego pogrążyła się w melancholijnej czerni. - Sama musisz to odkryć moje dziecko. - Jednakże musi być powód, dla którego, pan mnie tutaj przyprowadził. - Owszem. - otworzył księgę i podsunął Matsuo pod nos - To już nie na moje biedne, stare oczy czytać przy blasku świec zapisane dłonią informacje. Jednakże, ty moja droga masz zdrowe, młode oczy - zrozumiała, bez słowa wzięła księgę w swe dłonie i przeczytała niezbyt głośno, lecz wyraźnie. - ,,Zbrodnie od 1537 roku w Kamienicy Gadiusa mają na celu usunięcie z jej obszaru wszelkie żywe istoty. Tajemnicze siły znane są z tego, że hipnotyzują umysł i każą ludziom popełniać samobójstwa. Wielokrotnie widziano skaczących obywateli z najwyżej osadzonego okna kamienicy. Żeby tego było mało rzekoma rzeź wcale nie zakończyła się kilkanaście wieków temu. Wręcz przeciwnie trwa do dziś. Tym, którym, ponoć udało się uciec, twierdzą, że widzieli... ,,ni to człowiek ni roślina, coś jakby demon w ludzkiej skórze. Olbrzymia rosiczka, która rozrywając ludzi jak zabawki połyka ich wnętrzności, nie pozostawiając po zbrodni żadnego śladu. Jego ciało białe - niczym niewinność i czarne - niczym otchłań Hadesu. Dwa głosy i jeden rozum. Nielicznym udaje się zbiec. Ponoć, to przestroga dla innych". Dziwne. Nie wiadomo komu można ufać. Czy mówią prawdę? Czy oszaleli? Z zapisków sprzed tysiącleci możemy wywnioskować, że i takie monstrum wtedy istniało nazywał się Zeus, a w dzisiejszych czasach Zetsu. Wygląda tak samo, jak król kanibali. Czy, to możliwe, że jest nieśmiertelny? A może jest, aż tak potępiony, że nawet w piekle go nie chcą?" - przeczytawszy podniosła wzrok znad pergaminu i spojrzała prosto w oczy bibliotekarza - Czyli chcesz, abym się tym całym Zetsu zajęła? - Nie! - krzyknął przerażony surrealistycznym pomysłem dziewczyny - Broń Boże! Nie... nie zbliżaj się do niego. Chciałbym, abyś zbadała sprawę owej kamienicy. Wynagrodzę cię za to swoiście. Nie będę skąpił grosza. Jednakże nie szukaj Zetsu i nie zbliżaj się do niego! - Nie wezmę od pana ani pensa. Sprawdzę to. Nie mogę zostawić tej sprawy niewyjaśnionej. - dłońmi delikatnie objęła ręce staruszka - Obiecuje, że będę ostrożna... proszę się nie martwić. - po chwili rozległo się ciche, miarowe, stukanie w kamienną ścianę, która jednocześnie była drzwiami do tajemniczej biblioteczki. Matsuo zamarła z przerażenia. Nikt oprócz niej i bibliotekarza nie miał pojęcia o tym pomieszczeniu. A może kobiecie, tylko się, tak wydawało? CDN.
Podstrona: *1* / 2 |